sobota, 26 lipca 2014

Włączyła muzykę, która przenikała ją do głębi. Otworzyła opakowanie czekolady z orzechami i kostka po kostce rozpływała się z nią. Nie było jej ani smutno, ani źle, choć może podświadomie czuła zbliżającą się lawinę melancholii. Bez zastanowienia otworzyła drugie opakowanie czekolady – pochłonęła ją równie szybko co pierwszą. Tak, to zbliża się melancholia – myślała. Gdy skończyła tabliczkę, usiadła na parapecie i odpaliła papierosa. Noc była cicha i wilgotna. Miętowy dym łechtał jej podniebienie, a tym samym wdzierał się do płuc powodując, że jej samopoczucie na chwilę stawało się lepsze. Oby to nie była melancholia – krzyczała niemo. Jak się później okazało, to nie był smutek, to była przed okresowa świnia. ;)